To miał być najlepszy

Czwartek, 3 maja 2007 · Komentarze(1)
Kategoria Górskie jazdy
To miał być najlepszy pod względem rowerowym dzień w tym roku do tej pory...
Pierwszy wypad w Góry w tym sezonie rozpoczeliśmy od załadowania się do pociągu do Wałbrzycha na głównym we Wrocku. Ekipa w składzie: moja wspaniała pani Sandra, kolega Riv, kolega Puchatek i ja. Pociąg oczywiście nie miał specjalnych pomieszczeń na rowery więc jakoś musieliśmy sobie poradzić...

Po dotarciu do miasta biedaszybów ruszyliśmy ostro w strone Wielkiej Sowy która była naszym celem.

Po drodze odwiedziliśmy też Zamek w Grodnie


Podjazd na szczyt nie okazał się zbyt trudny, więc szybko dotarliśmy

Postanowiliśmy zjeżdżać szlakiem obok schronisk bo już bidony były puste i trzeba było uzupełnić napoje.

To ostatnie zrobione tego dnia zdjęcie przezemnie...Chwile potem jak ruszyliśmy dalej w dół miałem poważny upadek. Zostałem przewieziony karetką do szpitala w Wałbrzychu a potem do kliniki we Wrocku. Doznałem poważnych obrażeń głowy.
Obrzęk prawej półkuli mózgu, połamania części twarzowej czaszki w tym zatoki czołowej, nosa i w kilku miejscach żuchwy. Rezultat: 22 dni pobytu w szpitalu i 52 dni płynnej diety.
Ale cóż, życie płynie dalej, dzięki wsparciu rodziny i znajomych wracam do zdrowia i zaczełem już ponownie jeżdzić :). Tylko sezon maratoński musze niestey sobie na ten rok odpuścić...
Na koniec przestroga!!! Lekarze powiedzieli mi jednż ważną żecz: To prawdopodobnie kask uratował panu życie!!!! Warte zastanowienia....

Po wyserwisowaniu pedałów

Wtorek, 1 maja 2007 · Komentarze(0)
Kategoria asfalty
Po wyserwisowaniu pedałów (a zajeło mi to troszke czasu) wyskoczyłem na szybki wypadzik tylko asfaltem bo już 16 była. Tak więc trasa Wrocław-Oborniki Śląskie-Trzebnica-Wrocław. Silny wiatr nie pozwolił na dużą średnią a w dodatku dość zimno było.

Ten dzień nie zapowiadał

Poniedziałek, 30 kwietnia 2007 · Komentarze(2)
Ten dzień nie zapowiadał się tak okazale :) Rankiem okrężną trasą do pracy-tradycyjnie. Ale dokładnie o 15 postanowiłem zjeść coś szybkiego i ruszyć prosto z Obornickiej w dłuższą drogę. Zakupiłem batony i wode i skierowałem się do Szewc, potem od Urazu gdzie opuściłem szose i wjechałem w las. Jeżdziłem sobie po tym lasku nie wiedząc dokładnie gdzie jestem, pokonując różne podjazdy, zjazdy koleiniaste i piaskowe drogi, wystające korzenie i zwisające gałęzie drzew. Przeciełem dwa razy szose aż w końcy jadąc tuż obok torów kolejowych (bardzo fajna traska) dotarłem prawdopodobnie do Obornik Śląskich. Chwilke jecgałem jakimś osiedlem domków jednorodzinnych i znowu skręciłem w las. Po jakimś czasie dojechałem do Morzęcina, później przez las od Wilkowa z tamtąd ulicą do Siemianic potem polami do Kuraszkowa (wszystkie te miejcsowości odwiedzałem poraz pierwszy i nie wiedziałem nawet gdzie jestem :))Z kuraszkowa polną drogą dojechałem do Wilczyna i wtedy złapałem azymut do domu, przez lasy oczywiście do Ozorowic gdzie wróciłem na szose do Szewc i potem Wrocław. Ocztwiście wałowo okrężną drogą na Gajową. Podczas powrotu zdażyła mi się jeszcze awaria: lewy pedał mi się zatarł, z 30 min zajeło mi go odkręcenie i doprowadzenie do użytku... Już zmieżchało jak docierałem do domu.
Pare fotek z dzisiaj!


Można powiedzieć że Scalicja została przetestowana :)

Wczesnym rankiem na Obornicką

Niedziela, 29 kwietnia 2007 · Komentarze(0)
Wczesnym rankiem na Obornicką do pracy a w południe do domku na obiadek!
O 15 wyruszyłem z kolegami z Forum rowerowego na rekreacyjną przejażdżke po lasach między Wrocławiem a Czernicą. Fajnie było, pogadaliśmy sobie i umówiliśmy na przyszłe wspólne jazdy!

Kolega Puchatek zmiena dętke obok Dex, Riv i Orzeszek na swoim mega wypas fulu :)

do pracy wyjątkowo przez miasto

Piątek, 27 kwietnia 2007 · Komentarze(1)
do pracy wyjątkowo przez miasto (bo wczesna godzina była i czasu mało na nadkładanie kilometrów) potem z Obornickiej na Biskupin do rowerowego odebrać coś i powrót na Reymonta odstawić rowerek na szybki przeglądzik gwarancyjny. Dalej nie mam licznika wszystko orientacyjnie i po ścieżkach rowerowych!

Moja dzienna dawka roweru

Czwartek, 26 kwietnia 2007 · Komentarze(6)
Moja dzienna dawka roweru czyli praca i z powrotem po wałach.
A potem z Sandrą na spacerek rowerowy za wyspe Opatowicką i do domku wałami.

Sandra!

Tu sobie razem siedzimy!

Moje dwie pasje :)

A to ja sobie jade.

Dzisiejsze dane są raczej ogólnikowe

Środa, 25 kwietnia 2007 · Komentarze(4)
Dzisiejsze dane są raczej ogólnikowe bo nie założyłem jeszcze na nowym biku czasomierza :). Rankiem tradycyjnie do pracy, po południu z powrotem, oczywiście wałami. Scale aż wyrywa się z pod nóg taką ma moc :). Pod wieczór jeszcze troszke pojeździłem przez wyspe Opatowicką gdzieś nad Odre czego dowodem są oto te zdjęcia he he!!

Dane czasowe są pewnie zaniżone ale przecież to nie jest aż takie ważne!
Pozdrawiam!

Dzisiaj samopoczucie spox!!!

Wtorek, 24 kwietnia 2007 · Komentarze(0)
Dzisiaj samopoczucie spox!!! Poprawione jeszcze wieczorkiem kiedy odebrałem swoją Laydy in Red!!!!


Nareszcie!!!
Tradycyjnie dom-praca-dom na około z dala od samochodów no i oczywiście z Reymonta na Gajową już nowym baikem. Dokładnie nie znam danych więc dodaje 8km i 45 min bo przez miasto a licznika jeszcze nie mam na Scale zamomtowanego!