Wpisy archiwalne w kategorii

asfalty

Dystans całkowity:656.20 km (w terenie 151.00 km; 23.01%)
Czas w ruchu:31:14
Średnia prędkość:21.01 km/h
Liczba aktywności:13
Średnio na aktywność:50.48 km i 2h 24m
Więcej statystyk

To co lubie

Sobota, 25 lutego 2012 · Komentarze(0)
Temperatura wyśmienita żeby tylko nie ten wiatr...
Dzisiejszy wypadzik na rower miał zupełnie inaczej wyglądać.
Załadowałem się na bika i myślę sobie że pokręcę się troszkę z nudów po lesie osobowickim. Tak też zrobiłem, trzeba było się schować przed wiatrem. Kilka wjazdów na tamtejszą górkę nasunęło mi pomysł że nie ma co odwalać przysłowiowj rowerowej chałtury. Jak się ma rower mtb to trzeba wyłapać choć troszkę przewyższeń. Wiadomo po północnej stronie Wrocławia mamy wzgórza trzebnickie ale po takich obfitych deszczach tamtejsze tereny są bardzo trudne do przejechania (kto kiedyś startował we wrocławskich maratonach ten wie o czym mówię) ale jest przecież lasek nieopodal Wilczyna!!! Piękne pagórki ukryte w iglastym gęstym lesie!
To pomyślałem i zrealizowałem, najpierw dojechałem do ul. Obornickiej a potem szosą do wspomnianego lasu. Mimo że asfaltem nie było łatwo, wiatr skutecznie hamował moje zapędy w osiągnięciu jakiejś przyzwoitej prędkości. Czasami jego podmuchy dosłownie spychały z drogi!!
W lesie to już inna historia, wiatr już tylko słychać poprzez szum drzew a podłoże na początku mocno podmokłe. Tam gdzie się kierowałem drogi są raczej mało uczęszczane przykryte leśnym runem, ewentualnie mokrym piachem. Mam tam wytyczoną pętle przez najciekawsze według mnie tereny. Trasa okazała się dość wymagająca dzięki "grząskiemu" podłożu i następujących po sobie krótkich ale intensywnych podjazdów i często szybkich zjazdów. Często przecinająca szlak zwierzyna leśna dodawała atrakcji wycieczce! Swoją pętelkę przejechałem sobie dwa razy i ruszyłem w drogę powrotną. Znów nudny asfalt tym razem wiatr znacznie pomagał. Teren pięknie przyozdobił mi rowerek a przy okazji tylną część mojej garderoby. Ubrania już w pralce a rowerem zajmę się jutro.
Także udało mi się osiągnąć to co lubię i do czego stworzony został mój rower: interwałowa jazda w terenie, kilkaset chociaż metrów przewyższenia i podniesiona adrenalina na zjazdach!
Ps. wszystkie dane są raczej względne gdyż na chwilę obecną nie posiadam licznika :)

Dzisiaj nie przejechałem ani metra...

Piątek, 22 czerwca 2007 · Komentarze(3)
Kategoria asfalty
Dzisiaj nie przejechałem ani metra... Pisze ten wpis z innych powodów.

Niech to zdjęcie da do myślenia wszystkim którzy uważają kask za zbędny balast.
To on właśnie uratował mi życie a po całym zjściu tak wyglądał. Popękał ale głowa w najważniejszych miejscach pozostała cała
Więcej na ten temat tutaj: http://hardcorechaozz.bikestats.pl/index.php?work=blog2&uid=528&y=2007&m=05

Przyjechała do mnie dzisiaj

Sobota, 16 czerwca 2007 · Komentarze(0)
Przyjechała do mnie dzisiaj moja dziewczyna Sandra. Została we wrocku ponieważ pracuje...Musiałem po nią wyjechać do Rawicza. Przyjechała oczywiście z rowerem!

Dziś dla odmiany troszke

Środa, 13 czerwca 2007 · Komentarze(0)
Kategoria asfalty
Dziś dla odmiany troszke asfaltem, bo już znam wszystkie szutry i lasy w okolicy:)

Po wyserwisowaniu pedałów

Wtorek, 1 maja 2007 · Komentarze(0)
Kategoria asfalty
Po wyserwisowaniu pedałów (a zajeło mi to troszke czasu) wyskoczyłem na szybki wypadzik tylko asfaltem bo już 16 była. Tak więc trasa Wrocław-Oborniki Śląskie-Trzebnica-Wrocław. Silny wiatr nie pozwolił na dużą średnią a w dodatku dość zimno było.

Ten dzień nie zapowiadał

Poniedziałek, 30 kwietnia 2007 · Komentarze(2)
Ten dzień nie zapowiadał się tak okazale :) Rankiem okrężną trasą do pracy-tradycyjnie. Ale dokładnie o 15 postanowiłem zjeść coś szybkiego i ruszyć prosto z Obornickiej w dłuższą drogę. Zakupiłem batony i wode i skierowałem się do Szewc, potem od Urazu gdzie opuściłem szose i wjechałem w las. Jeżdziłem sobie po tym lasku nie wiedząc dokładnie gdzie jestem, pokonując różne podjazdy, zjazdy koleiniaste i piaskowe drogi, wystające korzenie i zwisające gałęzie drzew. Przeciełem dwa razy szose aż w końcy jadąc tuż obok torów kolejowych (bardzo fajna traska) dotarłem prawdopodobnie do Obornik Śląskich. Chwilke jecgałem jakimś osiedlem domków jednorodzinnych i znowu skręciłem w las. Po jakimś czasie dojechałem do Morzęcina, później przez las od Wilkowa z tamtąd ulicą do Siemianic potem polami do Kuraszkowa (wszystkie te miejcsowości odwiedzałem poraz pierwszy i nie wiedziałem nawet gdzie jestem :))Z kuraszkowa polną drogą dojechałem do Wilczyna i wtedy złapałem azymut do domu, przez lasy oczywiście do Ozorowic gdzie wróciłem na szose do Szewc i potem Wrocław. Ocztwiście wałowo okrężną drogą na Gajową. Podczas powrotu zdażyła mi się jeszcze awaria: lewy pedał mi się zatarł, z 30 min zajeło mi go odkręcenie i doprowadzenie do użytku... Już zmieżchało jak docierałem do domu.
Pare fotek z dzisiaj!


Można powiedzieć że Scalicja została przetestowana :)