Rowerem dziewczyny do pracy, a potem powrót. Wnioski: nie ta geometria ramy, nie te ułożenie ciała i jeszcze wiaterek troche śmigał. kiedy na swój wsiąde???? jeszcze tylko troszeczke cierpliwości....
Deszcz dzisiaj pozwolił mi tylko na dojazd do pracy, wróciłem komunikacją miejską. Musze na razie jeżdzić rowerkiem dziewczyny bo moja maszyna wygląda na dzień dzisiejszy tak: brakuje kół i rurek ale to już kwestia może tygodnia a tyle wytrzymam na Sandry biku!!
tylko dojazd do pracy. To była ostatnia moja trasa Bouldrem. teraz stoi już rozłożony na części pierwsze i czeka na nowego właściciela...szkoda mi go... Na razie będe jeżdził Orbeą dziewczyny aż Scale nie stanie już wkońcu na kołach...
Pierwszy raz w tym roku dwa dni bez roweru. Spowodowane głównie pogodą i bółami w kolanie. Chyba podczas upadku coś sobie naruszyłem, a w czwartek dopiero podczas troszkę intensywniejszej jazdy się ujawniło ale dzisiaj już wszystko w pożądku. Odpoczynek od rowerka pomógł. Dojazd do pracy Gajowa-Obornicka i powrót.
Rankiem tradycyjnie do pracy, około południa szef oznajmił że od 13 do 18 mamy wolne bo transport się opóżnia, więc na rower i z Targpiastu prosto na Rędzin aż do zlewiska Widawy z Odrą, z tamtąd wzdłuż rzeki do kładki Zwieżynieckiej , tu na drugą strone i do domku na obiad. Potem traską wzdłuż odry za zoo i olimpijskim spowrotem do mostu Trzebnickiego a dalej na Obornicką na 2 godzinki do pracy. Z pracy do domku już normalną drogą przez plac Bema, Dominikański, dworzec Główny na Gajową i kolacje.
Dojazd do pracy tradycyjnie:Gajowa, Dworzec Główny, Plac Dominikański, Plac Bema, ul. Trzebnicka i już prosto Obornicką do Targpiastu :). Wracałem natomiast inną trasą: Obornicka, Osobowicka, Milenijny, Na Ostatnim Groszu, Klecińska, Hallera, Armi Krajowej, Kamienna i Gajowa. Cały powrót już po zmroku...
Liczyłem dzisiaj na więcej ale niestety czasu zabrakło no i odczuwam lekkie bóle po wczorajszym upadku...Wcześnie rankiem (4.30) na giełde na Obornicką do pracy a po niej do domku ale lekko wydłużoną traską. Obornicka, potem od mostu Osobowickiego wałem wzdłuż odry do kładki Zwieżynieckiej. Tedy na drugą strone Odry i do Trestna a z tamtąd do domku na Gajową na obiadek. Praktycznie cały czas asfalt więc nasłuchałem się dzisiaj muzyki moich Explorerów :) a na całej długości trasy mijałem jakiś bikerów. Szkoda że tak póżno wyjechałem z pracy bo plany na dzisiaj były o wiele ambitniejsze:)