Pierwszy raz w tym roku dwa dni bez roweru. Spowodowane głównie pogodą i bółami w kolanie. Chyba podczas upadku coś sobie naruszyłem, a w czwartek dopiero podczas troszkę intensywniejszej jazdy się ujawniło ale dzisiaj już wszystko w pożądku. Odpoczynek od rowerka pomógł. Dojazd do pracy Gajowa-Obornicka i powrót.
Rankiem tradycyjnie do pracy, około południa szef oznajmił że od 13 do 18 mamy wolne bo transport się opóżnia, więc na rower i z Targpiastu prosto na Rędzin aż do zlewiska Widawy z Odrą, z tamtąd wzdłuż rzeki do kładki Zwieżynieckiej , tu na drugą strone i do domku na obiad. Potem traską wzdłuż odry za zoo i olimpijskim spowrotem do mostu Trzebnickiego a dalej na Obornicką na 2 godzinki do pracy. Z pracy do domku już normalną drogą przez plac Bema, Dominikański, dworzec Główny na Gajową i kolacje.
Dojazd do pracy tradycyjnie:Gajowa, Dworzec Główny, Plac Dominikański, Plac Bema, ul. Trzebnicka i już prosto Obornicką do Targpiastu :). Wracałem natomiast inną trasą: Obornicka, Osobowicka, Milenijny, Na Ostatnim Groszu, Klecińska, Hallera, Armi Krajowej, Kamienna i Gajowa. Cały powrót już po zmroku...
Czyżby już wiosna??? Pogoda dzisiaj była wspaniała!!! Szkoda że musze pracować... Rankiem tradycyjnie trasa Gajowa-Obornicka ale tuż po zakończeniu pracy (16) skierowałem się prosto na Rędzin, ul.Ćwiczebną na Osobowice a z tamtąd wałami i lasami do Widawy (zaliczając oczywiście górke Osobowicką). Z powrotem do miasta wałami mijając kolejno mosty Milenijny, Osobowicki, Trzebnicki, Warszawski, Jagieloński, Swojczycki, Bartoszowicki do kładki Zwierzynieckij którą na drugą strone i ul. Międzyrzecką, Na Niskich Łąkach, Krakowską, Armi Krajowej, Kamienną do celu ul.Gajowa-Home Sweet Home. To tyle na dzisiaj!
Liczyłem dzisiaj na więcej ale niestety czasu zabrakło no i odczuwam lekkie bóle po wczorajszym upadku...Wcześnie rankiem (4.30) na giełde na Obornicką do pracy a po niej do domku ale lekko wydłużoną traską. Obornicka, potem od mostu Osobowickiego wałem wzdłuż odry do kładki Zwieżynieckiej. Tedy na drugą strone Odry i do Trestna a z tamtąd do domku na Gajową na obiadek. Praktycznie cały czas asfalt więc nasłuchałem się dzisiaj muzyki moich Explorerów :) a na całej długości trasy mijałem jakiś bikerów. Szkoda że tak póżno wyjechałem z pracy bo plany na dzisiaj były o wiele ambitniejsze:)
Sobota raczej standardowo o 7 rano do pracy i po skończeniu roboty (18 bo się niestety przedłużyło (nienormowany czas pracy :( )) powrót do domu. Niestety podczas powrotu miałem przykry upadek. tuż za wiaduktem na ul. Trzebnickiej uślizneło mi się tylne koło na mokrych torach tramwajowych. Gleba przy 30 na godzine, całe szczęście że nikt za mną nie jechał bo kto wie co by było... skutki: dość mocno skaleczony palec (cały rower zakrwawiony), stłuczony i pokaleczony łokieć oraz stłuczone udo... W rowerze większych usterek nie stwierdziłem z wyjątkiem zarysowań na gripach, pedale, siodle i szybkozamykaczach kół.
Dzisiaj dzień wolny od pracy!!!! Wybraliśmy się z moją panią na rowerkowanie :) Pogoda była piękna więc wypuściliśmy się za miasto w stronę Trzebnicy. Dojechaliśmy do Siedlec i zawróciliśmy. w drodze powrotnej koło górki kilinandżaro spotkaliśmy naszego kolegę puchatka który dotrzymał nam towarzystwa do Kładki Zwieżynieckiej. Oby więcej takich dni jak dzisiejszy!