Właśnie w tym miejscu upadłem... Ul. Ołbińska jest zamknięta a z drugiej strony ustawiny jest prakan odgradzający budowe od drogi. Z pod tego parkanu wychodzą tory lekkim łukiem w ulice Ołbińską właśnie i na nich poślizneło mi się tylne koło, obok drogi jest tylko chodnik a ścieżka rowerowa kończy się już przed wiaduktem. Także zgodnie z przepisami ruchu drogowego mogłem jechać tylko ulicą lub prowadzić rower chodnikiem.Z ryzykiem się liczyłem dlatego wybrałem jazde i nie zwalam winy na nikogo ale takie miejsca są bardzo zdradliwe a jako że rowerzyści to też członkowie ruchu drogowego powinno się budować drogi z myślą także o nich a moja kraksa jest przestrogą dla innych. Patrząc na to z innej strony czy kolarstwo (w moim wypadku górskie) nie wiąże się z ryzykiem??? Na szczęście praktycznie nic się nie stało ale czy wina była tylko po mojej stronie????
HardCorechaozz 21:52 niedziela, 11 marca 2007
Podtrzymuję to co powiedziałem.
czesiek 21:28 niedziela, 11 marca 2007
Za wiaduktem jest ul. Ołbińska - obecnie zamknięta. Słowiańska to następna w lewo.
W piątek tamtędy jechałem i jeżdżę dość często. Nie widzę tam zagrożenia.
Poza tym - kto jeździ z prędkością 30 km na godzinę po naszych drogach, musi się liczyć z jakąś kraksą.
Dlatego należy w takim miejscu zwolnić.
Oj Cześku, Cześku teraz to pojechałeś...
Młynarz 20:47 niedziela, 11 marca 2007
Na Moście Trzebnickim jest ścieżka i po niej każdy z nas jeździ, ale my się w innym miejscu wyłożyliśmy!
Chodzi o miejsce za wiaduktem, jak jedzie się ulicą Trzebnicką w stronę centrum i jest skręt w lewo, bodajże na Słowiańską.
Zaraz za wiaduktem zaczyna się bruk i wystają stare, nikomu niepotrzebne szyny. No i nie ma tam ścieżki.
Także Cześku, tym razem nie masz racji.
pozdrawiam!
Ciekaw jestem skąd te problemy?
czesiek 22:12 sobota, 10 marca 2007
Stawiam na Waszą nieostrożność, nieuwagę....
Ps. Nie macie ścieżki/drogi rowerowej na moście? Musicie "przycinać" szosą?
Moim zdaniem jest to tylko i wyłącznie Wasza wina.
Nie Ty pierwszy wyłożyłeś się na tych "genialnych" torach. MOJA GLEBA
Mlynarz 21:08 sobota, 10 marca 2007
To co tam jest na Trzebnickiej, to jeden wielki śmiech na sali!
Ważne, że nikt za Tobą nie jechał i nic się poważniejszego nie stało.
Pozdrawiam!